'
Temat dniaPonad 3,7 mln zł dla małopolskich szkół Bezpieczeństwo publicznePodinspektor Jarosław Kmieć nowym Komendantem Powiatowym Policji w Bochni Powiat BocheńskiXXVI Wiśnicka Parada Orkiestr Dętych
SportWyjątkowy czerwcowy weekend w Małopolsce, pełen sportowych emocji

WITAJ MAJ !Drukuj



Witaj maj, Trzeci Maj, u Polaków błogi raj - będziemy kolejny raz słuchać tej pieśni, a niektórzy nawet ją śpiewać. Ale maj to nie tylko rocznica uchwalenia wiadomej Konstytucji – to 30 dni, z których wiele historia naznaczyła ważnymi wydarzeniami. Jedne z nich mają wpływ na dzieje wręcz całego świata, inne ważne są tylko dla jednostki. Jedne ulatują gdzieś nie pozostawiając śladu, inne trwają w pamięci przez całe życie. Jeżeli zaś to życie trwa długo, to, nawet wyłączając sprawy ściśle osobiste, trochę się tego uzbiera.

Sięgam na przykład do lat trzydziestych XX wieku i odnajduję fakt, że chodziło się na majówkę. Nie, nie na piknik do lasu czy nad rzekę, ale do kościoła na śpiewanie litanii loretańskiej i pięknych pieśni maryjnych. Rodzice zajęci wiosennymi pracami za pośrednictwem swych pociech dbali o błogosławieństwo Niebios, my mieliśmy - oprócz przeżyć duchowych - atrakcje zgoła doczesne: spotkanie z rówieśnikami, okazję do ubrania się w lepsze odzienie, wymiganie się od jakichś obowiązków domowych. Na nabożeństwa, nie licząc oczywiście niedziel, trzeba było pójść także w święto Matki Boskiej Królowej Korony Polskiej, czyli 3 Maja. Jak wspominali starzy, ten dzień, uważany początkowo za "święto panów", jako święto kościelne stał się równoprawny z innymi. Śpiewało się też nauczone przez mamę "Witaj majowa jutrzenko, świeć naszej polskiej krainie", nie mając pojęcia z jakim się wiąże faktem historycznym. O wydarzeniu politycznym, znanym pod nazwą przewrót majowy w 1926 roku, nigdy w dzieciństwie nie słyszałam.

To, co powyżej, dotyczy lat sprzed II wojny światowej, która – wiadomo – skończyła się właśnie w maju. Osobiście pamiętam, jak któregoś pogodnego wieczoru gdzieś od strony dalekiego Krakowa dobiegły głuche odgłosy wybuchów, zaś chmury przybrały jaśniejszą barwę. Mama się zaniepokoiła, czy aby ta wojna nie wraca, ale tata uspokoił ją słowami, że pewnie właśnie ostatecznie się skończyła, a to są salwy zwycięstwa. Tak doczekaliśmy dni pełnych radości i nadziei, która niestety wkrótce miała się mieszać z niepokojem.

Na razie, po kilkuletniej przerwie, święto 3 Maja można było obchodzić z całą pompą. My, uczniowie grobelskiej szkoły, z biało-czerwonymi chorągiewkami w dłoniach pomaszerowaliśmy na uroczyste nabożeństwo, wcześniej uświadomieni w kwestii samej sławnej Konstytucji, i tak było chyba jeszcze przez następne dwa lata. Potem Trzeci musiał ustąpić miejsca Pierwszemu pod nazwą Święta Pracy i zaczęło się szaleństwo. Pochody nawet w małych miejscowościach, z obowiązkową obecnością młodzieży szkolnej, załóg wielkich i małych zakładów pracy, transparenty, lasy szturmówek, tabele rekordów produkcyjnych, portrety przodowników pracy. Trybuny dla władz i wyróżnionych przez te władze, orkiestry, megafony informujące kto, co, ile i dlaczego. Zamiast "Witaj, majowa jutrzenko" - "Piosenka serca nam uzbraja i naprzód prowadzi nas, piosenka o Pierwszym Maja, o święcie ludowych mas". A po południu pełny luz. Co by nie powiedzieć, było to atrakcyjne, chociaż nie dla organizatorów, tyrających przez kilka tygodni, żeby nic nie budziło zastrzeżeń "Góry". Ta zaś – może dla skuteczniejszego zacierania śladów Majowej Jutrzenki, ustanowiła Dni Oświaty, Książki i Prasy. Wspominam je bardzo mile: na wolnym powietrzu stoły ze stosami książek, spotkania z autorami, autografy, możliwość zakupu poszukiwanych tytułów. Z drugiej strony Święto Pracy próbował uwznioślić Kościół, ustanawiając właśnie 1 maja dniem św. Józefa, patrona robotników. Tylko nabożeństw majowych nikt nie ruszył, a i Pierwsze Komunie odbywały się tradycyjnie, aczkolwiek raczej już w czerwcu.

Za to pod koniec maja z reguły rozpoczynały się matury, dla zainteresowanych , w tym mnie osobiście, wielka sprawa, ale o tym już kiedyś pisałam.
Wszystko to przeminęło, a jak jest dziś, każdy widzi. Od pochodów i manifestacji są zawodowe grupy, wiele pojęć zmieniło swoje znaczenie. Na jak długo? Pewnie też nie na zawsze. Przypomniała mi się przy tej okazji piosenka Kory:
"Z dołu do góry, z góry w dół, z ciemności w słońce, z ciszy w krzyk,
Falowanie i spadanie, falowanie i spadanie – ruch, magnetyczny ruch. Ściana przy ścianie".

Czyż bowiem nie jest prawdopodobne, że za ileś tam lat historia poustawia na nowo systemy wartości i społeczeństwo będzie czcić inne rocznice, innych patronów? "Z dołu do góry, z góry w dół..." Nie doczekam, ale póki co mogę sobie odsłuchać, nawet zanucić zarówno "Chwalcie łąki umajone", jak "Tysiące rąk, miliony rąk" a przede wszystkim "Witaj majowa jutrzenko, świeć naszej polskiej krainie, uczcimy ciebie piosenką przy zabawie i przy winie...WIWAT MAJ!!! (zwłaszcza ten w przyrodzie)

Z wiosennym pozdrowieniem Maria Teresa

(fot.pinterest.com)

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

Reklama

Pogoda

pogoda

Ankieta

Brak przeprowadzanych ankiet.