'
Temat dniaRozstrzygnięcie konkursu dla NGO w zakresie kultury, sportu i turystyki Gmina DrwiniaUroczystości 70 - LECIA OSP Niedary połączona z odsłonięciem tablicy pamiątkowej Franciszka Gajosa Bezpieczeństwo publiczneUWAGA! Akcja ochronnego szczepienia lisów przeciwko wściekliźnie
Gmina DrwiniaPrzedstawiamy władze Gminy Drwinia po wyborach samorządowych

Był sobie ...EMILDrukuj



Przed laty, pod podobnym tytułem, przedstawiłam na tych stronach kilka sylwetek naszych grobelskich przodków, którzy w jakiś sposób wyróżniali się w rodzimej społeczności. Komentowali te teksty czytelnicy, m.in. "Zdzisław" i "emo". O panu Zdzisławie, mieszkającym gdzieś za oceanem, z biegiem czasu ślad zaginął, zaś "emo", czyli Emil z Gliwic, pozostał wierny portalowi jako czytelnik, przede wszystkim zaś jako autor.
Tak wyszło, że teraz i o nim muszę pisać w czasie przeszłym.

Pamiętamy Go głównie jako przypominającego lokalną przeszłość, nie tylko tę sięgającą Jego dzieciństwa, ale i tę sprzed wieków. Przywoływał obrazy związane z okazjonalnymi obyczajami. Z uporem szperał w archiwach, "gnębił" różne instytucje, mogące Mu pomóc w odtworzeniu procesów kształtowania się współczesnego obrazu Grobli. I aczkolwiek nie wszystkie wnioski, wyciągnięte przez Niego ze znalezionych materiałów, można uznać za słuszne (wszak nie miał w tym zakresie fachowego przygotowania), Emil zasługuje na uznanie i pamięć. Właśnie UZNANIE i PAMIĘĆ. Tym bardziej, że mimo związania się rodzinnie i zawodowo z innym regionem, dużo czasu i energii poświęcił glebie, w której tkwiły Jego korzenie. Chętnie wracał też do dawnych znajomości, szukał kontaktów z kolegami/koleżankami ze szkolnej ławy, z grobelskiej zgrzebnej młodości, czego jestem dowodem.

Prywatnie znaliśmy się można powiedzieć od dziecka, mimo że, ze względu na różnice wiekowe, nigdy nie byliśmy w jednej klasie. Już jednak podczas nauki w bocheńskich średnich szkołach, w czasie wakacyjnych spotkań znajdowaliśmy trochę wspólnych tematów. I taka wymiana myśli, poglądów, opinii, nawet złośliwości, przetrwała w formie korespondencyjnej kilka lat, kiedy On był studentem, a ja już "kobietą pracującą". Później i to się urwało – wiadomo, życie. Aż minęło pół wieku, geograficznie znalazłam się blisko miejsca urodzenia i pewnej niedzieli usłyszałam od siostrzenicy, że wybiera się ona do domu kultury, gdzie Emil Szczygieł będzie promował swoją książkę "Grobla, wieś mego dzieciństwa". Poprosiłam o nabycie egzemplarza również dla mnie. Autor opatrzył stronę tytułową stosownym autografem, pośrednio przypominając o sobie. Nawiązaliśmy kontakt telefoniczny, zaś zdecydowanie ożywiły nasze relacje właśnie teksty i komentarze na portalu Grobla.net, a wkrótce potem, w czerwcu 2013 roku na pamiętnym zjeździe, spotkaliśmy się osobiście.

Odtąd mogłam zatem, że tak powiem, "z pierwszej ręki" dowiadywać się o jego zamiarach autorskich, i stąd też wiem, że w ostatnich latach życia zgromadził materiał do historii grobelskiej parafii i przygotował do oficjalnej publikacji. Oferował go kilku adekwatnym instytucjom, niestety, bez powodzenia - podobno z braku funduszy tychże. Ostatecznie postanowił wydać dziełko "własnym sumptem", umówił już nawet drukarza, ale wybuchła epidemia i wszystko stanęło. A później... Później upomniały się o swoje, dotąd dla niego łaskawe, Natura i Wiek, w wyniku czego zmuszeni jesteśmy pisać/czytać, że ZMARŁ EMIL SZCZYGIEŁ.
"Człowiek, człowiek – to brzmi dumnie , gdy w trumnie, lecz nim minie "brzmi w trzcinie" – CZŁOWIEK!" (Jan Wołek – Człowiek, człowiek).

Tak, Emil to Człowiek, który brzmiał w swoich trzcinach dość donośnie, na różnych strunach życia. Urodził się wprawdzie na nieco wyższym szczeblu wiejskiej hierarchii, ale nie bez problemów piął się w górę. Nie licząc trudów powszedniego wiejskiego bytu, to ukończenie szkoły powszechnej w normalnym trybie uniemożliwiła Mu wojna, maturę w bocheńskim ogólniaku opóźniła reforma oświatowa. Ostatecznie jednak zaliczył wymagające studia techniczne i, o ile wiem, w odpowiedzialnej pod każdym względem pracy odnosił duże sukcesy. Tej pracowitości, jak widać, nie utracił do końca. No cóż, więcej wiadomości o zamierzchłych dziejach nadwiślańskiego zakątka już nie nadeśle, ale może znajdzie naśladowców, którzy uzupełnią, skorygują, poszerzą Jego dzieło. Miejmy nadzieję.

Tymczasem pozostaje tylko pożegnać kolejnego kolegę. SPOCZYWAJ W SPOKOJU, EMIL.
Maria Teresa
14.02.2024

Reklama

Pogoda

pogoda

Ankieta

Brak przeprowadzanych ankiet.