'
Temat dniaMałopolska doceniła społeczników i najlepsze organizacje pozarządowe Powiat BocheńskiŻyczenia świateczne i 200 drzewek na 20 - lecie powiatu Województwo MałopolskieMedale KEN w harcerskim gronie
Bezpieczeństwo publicznePowiat przekazał sprzęt dla OSP

Zbudujemy?Drukuj




Przeszłość – chwalebna czy haniebna, komiczna czy tragiczna, heroiczna czy bezbarwna – to cenna rzecz, ale teraźniejszość skrzeczy, wdziera się do świadomości przez wszystkie zmysły tak intensywnie, że trudno ją ignorować. Nie da się zaprzeczyć, najwięcej bodźców funduje nam aktualnie kampania wyborcza, wywołując skrajne reakcje: od uniesień bliskich zachwytu poprzez histeryczny śmiech do odruchów wymiotnych. Nawet najbardziej zdystansowany od polityki obywatel nie ucieknie przed tym, co widzi, słyszy i czuje w tej materii, a że – jak wiadomo – nasz kraj, od trzydziestu lat wolny i demokratyczny, gwarantuje każdemu obywatelowi możliwość wyrażania swoich opinii, postanowiłam z tej możliwości skorzystać i trochę o przedwyborczych sprawach pomarudzić.

Uważam na przykład, że zamiast przedstawiać wielostronicowe programy partyjne, które rzadko kto ma czas i chęć studiować, wystarczyłoby zaśpiewać starą piosenkę, której pierwsza strofka brzmi:




Zbudujemy nową Polskę, zbudujemy taki świat,
w którym wszystko będzie lepsze, w którym nowy będzie ład!
Najpiękniejsze miasta, najpiękniejsze wsie,
zbudujemy Polskę piękną jak we śnie!


Toż to gotowiec łatwy do zaakceptowania przez każdą partię. Krótki, zrozumiały, na dodatek rymowany i możliwy do zaśpiewania. A jaki optymistyczny, jaki podnoszący na duchu! Zwalnia nas, masy wyborcze, z obowiązku słuchania różnej maści polityków, wciskających publice równie zróżnicowany kit, chroni też. przed frustracją wywoływaną wpadkami naszych pupili, czy celnymi kontrami ich przeciwników. Przy tym każdy może go sobie zinterpretować zgodnie ze swoim punktem postrzegania rzeczywistości. Ten punkt zaś zależy od skuteczności agitatorów i ich argumentów, z których najskuteczniejszym jest żywa gotówka. Podejrzliwcom wprawdzie kojarzy się z przekupstwem, jednak czy nie lepiej, nie wygodniej uznać ją za namacalny dowód realności tego, co zapowiedziane?

Wiadomo, wszyscy jesteśmy gorliwymi patriotami, więc obojętnie kogo popieramy, piosenkowy program nam się podoba, wybierzemy zatem jego inicjatorów. Szkopuł w tym, że ten program, ta piosenka powstała w 1954 roku, a więc w apogeum państwa zwanego PRL-em, które podobno należy wymazać z historii. Dlaczego moja pamięć odgrzebała ją właśnie teraz? (W tym miejscu naszły mnie wątpliwości, czy aby nie popełniam przestępstwa, czy nie propaguję zbrodniczego ustroju. Dla pewności poszperałam w You Tube, okazało się, że utwór tkwi tam w wersji śpiewanej i drukowanej – więc chyba jest dozwolony?)

Myślę, że przypomniała mi się (ta piosenka), bo nabiera nowej aktualności. Kolejny raz słyszę zapowiedź budowy nowej, pięknej, lepszej Ojczyzny. Ktoś znowu obiecuje nam eldorado, ma gotowe recepty i żadnych wahań co do ich efektywności. Większość dzisiaj żyjących zna tamtą rzeczywistość tylko z opowieści lub podręczników, ale ja pamiętam. Wtedy też wszystko było udowodnione, policzone, realne, kręciło się, dopóki się kręciło. Później przyszły trudności, zahamowania, zgrzyty w słabo oliwionej machinie i...krach. A wówczas? Wówczas pojawiali się nowi prorocy, z nowymi receptami i znowu rozbrzmiewało ZBUDUJEMY NOWĄ POLSKĘ.


Piosenka ma jeszcze drugą strofkę, która zapewnia, że

W zgodnej pracy, w zgodnym trudzie już od szkolnych młodych lat
wyrastamy na tych ludzi, którzy lepszym czynią świat
świat radosny, piękny, wielki, wspólny krąg
w uścisku braterskim powiązanych rąk...



No i tu mi się przestało zgadzać.Jakoś mniej dzisiaj słyszę o wysiłkach, o trudzie w osiąganiu tego szczęścia, piękna, powszechnego dobrobytu. Raczej pretensje i rosnące przekonanie, że pieczone gołąbki same polecą do gąbki. Nieważne, kto te gołąbki będzie hodował, łowił, piekł, grunt, żeby je mieć tu i teraz. Przysłowia mądrością narodów, więc chyba znamy i to, że bez pracy nie ma kołaczy, że gdy się szasta pieniędzmi nierozważnie, potem się płaci podwójnie. W dalszej i bliższej przeszłości znajdujemy nadto dowodów, że im więcej obiecywano, tym dotkliwszy okazywał się przymus wycofywania się z tych obietnic. Ale co tam, przyszłość taka niepewna, lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu.

Mniej słychać o trudzie, jeszcze mniej o braterskich uściskach, za to więcej o walce z wrogami najrozmaitszej proweniencji. Ze wszystkich stron coś/ktoś czyha na nasze sielskie życie. Budowanie czegokolwiek w zgodnej pracy i braterskim uścisku wydaje się takim samym mitem dziś, jakim było w czasach stalinowskich, gomułkowskich, gierkowskich, wałęsowskich. Czyżby rację mieli ci wszyscy, rodzimi i zagraniczni mędrcy, którzy oceniali nasz naród pod tym względem bardzo krytycznie? A byli wśród nich Piłsudski (dosadnie, bez ogródek) i Dmowski, Norwid i Herbert. Chyba też nie bez podstaw w Słowacji egzystuje powiedzenie gdzie się dwaj Polacy zejdą to w trzy strony się rozejdą. Obserwując więc naszą przeszłość i teraźniejszość trudno mieć nadzieję, że kiedykolwiek – jako naród – będziemy stanowić zapowiadaną ewangeliczną jedną owczarnię, tym bardziej pod wodzą jednego pasterza.

Powie ktoś: kobieto stara i zgorzkniała, przeżyłaś swoje, siedź cicho, odmawiaj pacierze, pozwól działać mądrzejszym od siebie. Ale właśnie dlatego, że jestem stara, mogę się opierać na autentycznych obserwacjach i doświadczeniach, jako też wyciągać z nich wnioski. Te zaś przybierają postać wyraźnego braku zaufania do zbyt optymistycznych kalkulacji politycznych

W takich sytuacjach przypomina mi się dziecięce marzenie o pantofelkach na wysokim obcasie. Wymyśliłam sobie, że ulepię je z gliny, która po zaschnięciu będzie wystarczająco trwała. Efektu tego rozumowania nie muszę opisywać, ale końcowy wniosek okazał się jasny nawet dla kilkuletniego dziecka: chyba trzeba stawiać na już sprawdzone, choć może bardziej kosztowne tworzywa? Odpowiedzi każdy musi udzielić sobie sam – w najbliższych dniach, pośrednio, znajdzie ona wyraz na wiadomej karcie.

Jeszcze tylko jedno odniesienie do przeszłości. Jan Kochanowski kilkaset lat temu rozważał, czy stwierdzenia mądry Polak po szkodzie nie trzeba będzie zastąpić stwierdzeniem, że i przed szkodą i po szkodzie głupi. Ciekawe, o co by wnioskował zapoznawszy się z wynikami naszych aktualnych wyborów.

Satysfakcji (długofalowej) z efektów głosowania życzy
Maria Teresa

PS. A swoją drogą hasło ZBUDUJEMY NOWĄ POLSKĘ to piękne hasło, prawda?




Komentarze

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Nick:




Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

Reklama

Pogoda

pogoda

Ankieta

Brak przeprowadzanych ankiet.