Nibylandia: rozmowa z niby-wójtem, niby-panem i niby-plebanem
- listopada 28 2010
- WYDARZENIA
- 4680 czytań
- 8 komentarzy
Kiedy mrok zapadnie, gdy obudzą się sowy,
pod lasem niewielkim takie słychać mowy.
- Nie dopuszczę, by folwark poszedł w ręce inne!
Jeszcze trochę ludzi zaufanych mam!
Tymi słowy zaczął mowę - niby- pan.
- A ja też pokażę grzesznikowi winę!
i na święta rozgrzeszenia - nie dam!
- Lecz cóż robić? Cóż zrobić?
- Mowę zaczął niby- wójt.
Takie plany i programy
i pieniędzy poszło w bród!
Tu nie ma co straszyć, bo ludzie nie głupi!
I takiego pomysłu już dziś nikt nie kupi!
Tu trzeba pogłaskać, obiecać, podpuścić.
I jednych na drugich - niech się ludek kłóci!
- Ty obniż pańszczyznę, a ty świętopietrze,
gdy folwark zdobędziem - to się wszystko zetrze!
I tak jeszcze długo snuli plany dziwne,
Kto - do kogo pukać ma?,
Gdzie wykonać telefony?,
Komu jakiś ochłap dać? ....
A później to wyszło - jak zwykle - wspaniale!
Potoczą się losy folwarku - ospale!
I już wójt z plebanem i panem pospołu,
zasiądą pod lasem do jednego stołu.
Już karty rozdane w gminie i powiecie,
Co nie wyszło jak trzeba,
Pod dywan się zmiecie.
Lud odrabia pańszczyznę, płaci świętopietrze.
Choć nowych pomysłów do końca nie kupił
Dręczy go świadomość,
że przed szkodą i po szkodzie - głupi.





he he obyśmy na tych ostatnich nie wyszli:-(
Normalnie świetnie opisany sztab p... spod lasu
