'
Temat dniaUWAGA NA FAŁSZYWE E-MAILE Powiat BocheńskiFerie z AED w Starostwie Województwo MałopolskieNIOSĄC WSPARCIE. PRAWIE 21 MLN ZŁ DLA MAŁOPOLSKI
Województwo MałopolskieZielone światło dla budowy kolejnego odcinka obwodnicy Podłęża i Niepołomic

Polska wieś: biedna północ, zamożne południeDrukuj



Autor: Sławomir Bukowski
Gminy wiejskie rozwijają się bardzo nierównomiernie. Te w północno-wschodniej części kraju nie oferują ani miejsc pracy, ani warunków do życia na tyle korzystnych, by zatrzymać proces depopulacji. Wszędzie problemem jest niedofinansowanie przez państwo oświaty, destabilizacja bazy dochodowej samorządów oraz wykluczenie komunikacyjne. Jak stawić im czoła?

W najnowszych badaniach obszarów wiejskich w Polsce rysuje się nowa, wyraźna linia oddzielająca południowo-zachodnią część kraju z korzystniejszą perspektywą rozwoju od części północno-wschodniej, gdzie oceny rozwoju są relatywnie niskie i bardzo niskie – brzmi konkluzja raportu Polskiej Akademii Nauk „Monitoring rozwoju obszarów wiejskich”, przygotowanego we współpracy z Fundacją Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej. Raport, zaprezentowany wiosną 2023 roku, wywołał ogromne dyskusje nad stanem wsi oraz wyzwaniach stojących przed władzami lokalnymi i krajowymi.

– Rozwój społeczno-gospodarczy obszarów wiejskich to proces przekształcania się wsi w środowiska bardziej przyjazne. Mówimy o dobrostanie życia na obszarach wiejskich – wskazywała podczas prezentacji raportu koordynatorka badań dr hab. Monika Stanny, dyrektor Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN. – Chodzi nam o zaspokajanie potrzeb i aspiracji zwłaszcza w zakresie warunków pracy, uzyskania godziwych dochodów, dostępu do usług publicznych, szeroko rozumianych dóbr kultury, poczucia uczestnictwa w życiu społeczności lokalnej i poczucie sprawstwa w zakresie dokonujących się przemian – mówiła dr Stanny, cytowana przez PAP.

Jej zdaniem najważniejsze w procesie przekształceń obszarów wiejskich są zmiany struktur społecznych, które wynikają m.in. z dostępu do edukacji, rynku pracy, demografii oraz tempa zmian w sektorze rolnym. – Najniższe tempo przemian obserwujemy na wschodzie Polski. Tam właśnie jest najniższy poziom rozwoju, ponieważ poza rolnictwem nie ma zbyt wielu innych funkcji gospodarczych, a w wyniku długotrwałej emigracji jest to także obszar stary demograficznie. Podobnie dzieje się na północy Polski w miejscach, gdzie były PGR-y. Dzisiaj dominuje tam rolnictwo wielkoobszarowe. Obszar ten nie oferuje innych miejsc pracy poza rolnictwem i dlatego ludzie stamtąd emigrują – wskazała Stanny.

W opracowaniu zwrócono też uwagę, że w ostatnich latach w niektórych miejscach pojawił się trend wielofunkcyjnego rozwoju, gdzie poza rolnictwem rozwija się też przedsiębiorczość oraz sektor publiczny. – Jeśli na terenie gminy jest praca w różnych działach gospodarki, wówczas ludzie chcą tam mieszkać. Opłaca się utrzymywać instytucje, jak szkoły, ośrodek kultury czy przychodnię zdrowia. Rozwijają się usługi. Jeśli tego nie ma, to w gospodarce lokalnej zaczyna dominować rolnictwo, które bez sektora przedsiębiorstw też się nie ma jak rozwijać. Ludzie emigrują, następuje demograficzne kurczenie się, które uruchamia proces zwijania się wsi – wskazywała dr Stanny.

Wykluczenie komunikacyjne napędza problemy

Depopulacja dotykająca wiejskie społeczności jest w pewnej mierze pochodną słabej dostępności do transportu publicznego. Jak zauważa Szymon Kwapisz z Instytutu Jagiellońskiego, choć w ciągu dekady 2010–2019 średni czas dojazdu do miasta wojewódzkiego zmniejszył się z 80 do 70 minut, jednak w przypadku ponad 350 gmin wartość ta wciąż wynosi przeszło 2 godziny. Jeszcze gorzej prezentują się statystyki dla transportu publicznego. Nie licząc transportu szkolnego, aż co czwarte sołectwo nie jest bezpośrednio, tzn. bez przesiadek, skomunikowane z miejscowością gminną. Ograniczanie transportu publicznego na terenach wiejskich niesie za sobą konsekwencje w wielu dziedzinach. Po pierwsze, w analizowanym okresie doprowadziło do wzrostu liczby samochodów o przeszło 30 proc., z najwyższymi wartościami występującymi tam, gdzie doszło do największego ograniczenia sieci transportu publicznego. W zdecydowanej większości (90,4 proc.) są to auta stare, wyprodukowane przed 2008 rokiem.

Ograniczenia w dostępności komunikacyjnej napędzają długofalowe trendy migracyjne. Aspirujący, inicjatywni ludzie z obszarów wiejskich nierzadko osiedlają się w okolicach większych ośrodków, gdzie pracują, gdyż trudy codziennego dojeżdżania do pracy stają się zbyt duże. W efekcie wsie pozbawiane są jednostek, które mogłyby działać na rzecz przemian lokalnych społeczności, przez co pogrążają się w stagnacji.

Odpływ ludzi aktywnych zawodowo to także rosnący problem finansowy dla samorządów, jako że ich budżety opierają się w znacznym stopniu na wpływach z podatku dochodowego. Choć tzw. janosikowe wydaje się spełniać swoją funkcję, jako że w perspektywie ogólnej nierówności między gminami maleją, to jednak brak stabilności w dochodach nierzadko zmusza samorządy do szukania oszczędności na takich polach, jak transport, edukacja czy służba zdrowia. Odbija się to na jakości tych usług publicznych, które zaczynają odstawać od zadowalających standardów.

Zjawisko to, jeśli nawet nie skłania młodych rodziców do emigracji, to skutkuje coraz częstszym posyłaniem dzieci do szkół podstawowych poza gminą zamieszkania – w 2019 roku było to 11,3 proc. dzieci, wobec zaledwie 0,3 proc. w 2010 r. Podobnie jak ze względu na niezadowalający poziom szkolnictwa, młodzi rodzice wyprowadzają się z małych wsi przez niewystarczający dostęp do opieki przedszkolnej, którego najgorsze wskaźniki występują w najbiedniejszych województwach w Polsce północnej i wschodniej.

Kto emigruje ze wsi? Głównie kobiety, motywowane chęcią podjęcia studiów, mniejszym poczuciem obowiązku pozostania „na ojcowiźnie”, ale też często brakiem możliwości rozwoju – wobec silnie zmaskulinizowanego rolnictwa kobiety odnajdują przede wszystkim w sektorze pozarolniczym, zwłaszcza w usługach. W efekcie współczynnik feminizacji (liczba kobiet na 100 mężczyzn) na obszarach wiejskich w ostatnim spisie powszechnym wyniósł 100. Dla porównania, ten wskaźnik dla miast ma wartość 111, zaś średnia krajowa to 107 kobiet na 100 mężczyzn. Nie jest to jednak pełny obraz. Jak zwraca uwagę Michał Gulczyński w raporcie opublikowanym przez Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego „Przemilczane nierówności”, w niektórych gminach mieszka niekiedy aż o 25 proc. mniej kobiet niż mężczyzn w wieku 25–34 lat. Zjawisko to najmocniej zarysowuje się w województwach ściany wschodniej, warmińsko-mazurskim oraz świętokrzyskim. Skala problemu jest więc większa aniżeli wskazywałby to współczynnik feminizacji, którego wartość jest zawyżana przez statystyczne uśrednienia.

Uciekają utalentowani młodzi ludzie

Obecnie z obszarów wiejskich emigrują ludzie, których te tereny bardzo potrzebują, ale nie są im w stanie zapewnić satysfakcjonującego poziomu usług publicznych, odpowiedniej oferty na rynku pracy, jak również zagwarantować możliwości osobistego rozwoju, zaś ich odpływ jeszcze bardziej nakręca spiralę emigracji i zapaści cywilizacyjnej. W niektórych miejscach zmiany zaszły już tak daleko, że negatywne procesy wyhamowują, gdyż wyczerpany został potencjał pogarszania się.

„Utrwalony w polskiej świadomości obraz wsi jako zawsze mniej lub bardziej biednej, ale jednak jakoś sobie z tym radzącej, przestał przystawać do rzeczywistości. Upowszechnienie się nowoczesnych wzorców kulturowych poprzez rozwój mediów społecznościowych sprawiło, że obecne pokolenie młodych pochodzących z obszarów wiejskich wychowywało się w dużej mierze w oparciu o te same ideały co ich rówieśnicy w dużych ośrodkach. To z kolei znacząco ułatwia im odnalezienie się w wielkim świecie, dzięki czemu nie są już skazani na życie w zastanym, niesatysfakcjonującym środowisku, przez co wielu z nich wybiera emigrację – zauważa Szymon Kwapisz z Instytutu Jagiellońskiego.

Polska wieś przestaje być rolnicza

W 2022 r. praca w rolnictwie stanowiła główne źródło dochodu dla 10 proc. mieszkańców wsi, a sektor rolnictwa wytwarzał ok. 2,5 proc. PKB. Dla porównania, w 1921 r. ok. 85 proc. ludności wiejskiej na ówczesnym terenie Polski utrzymywało się z rolnictwa.

Analitycy obszarów wiejskich często podkreślają, że słabością polskiego sektora rolnego jest nadmierne zatrudnienie w rolnictwie i nieefektywna struktura agrarna. Podczas gdy średnia wielkość gospodarstwa rolnego w UE wynosi 17,4 ha, w Polsce jest to 11,32 ha. Faktyczna średnia wielkość gospodarstwa rolnego prowadzącego produkcję rolną jest jednak większa, bowiem w Polsce obserwujemy powszechne zjawisko dzierżaw nieformalnych.

„Należy pamiętać, że rolnictwo w Polsce, a szczególnie ziemia rolna, jest głęboko zakorzenione w kulturze polskiej wsi. Gospodarstwo rolne stanowiło nie tylko warsztat pracy, ale było też najważniejszym źródłem utrzymania i świadczyło o prestiżu społecznym. Dla wielu Polaków ma ono nadal znaczenie symboliczne, co wynika z faktu, że polskie społeczeństwo w dużym stopniu posiada korzenie chłopskie. Sztuka ludowa i liczne praktyki kulturowe często odzwierciedlały bliskie relacje z ziemią i rolnictwem” – pisze Ruta Śpiewak, doktor nauk społecznych, badaczka w Instytucie Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN, w artykule opublikowanym na stronach Klubu Jagiellońskiego.

Śpiewak zauważa, że diametralnie spada liczba osób zajmujących się rolnictwem. Nadal jednak w gospodarstwach rodzinnych występują nadwyżki zasobów pracy, inaczej mówiąc, bezrobocie ukryte, czyli takie, które nie jest wykazywane w oficjalnej ewidencji statystycznej. Skala tego zjawiska pozostaje trudna do uchwycenia, choć próby podejmowano wielokrotnie. W 1996 r. szacowano, że bezrobocie ukryte w rolnictwie rodzinnym obejmowało nieco mniej niż 900 tys. osób (ok. 20 proc. zatrudnienia rolniczego).

Na wsi można, szczególnie w ostatnich latach, zaobserwować wzrost napięć społecznych. Generuję je nowi mieszkańcy, przenoszący się na wieś z często wyidealizowanym jej obrazem jako miejscem, gdzie panują cisza i spokój oraz żyje się w zgodzie z naturą. Ponadto na stosunki społeczne na obszarach peryferyjnych wpływ ma wzrost liczby właścicieli drugich domów, czyli osób, które spędzają na obszarach wiejskich tylko jakąś część roku.

Napływowi vs. miejscowi

Osoby przeprowadzające się na wieś różnią się stylem życia i zamożnością od dotychczasowych mieszkańców, co utrudnia integrację i wypracowywanie wspólnej wizji rozwoju poszczególnych miejscowości. Niezrozumienie specyfiki produkcji rolnej lub potrzeb inwestycyjnych (np. budowy elektrowni wiatrowej i obwodnicy) wprowadza antagonizmy między napływowymi a osobami utrzymującymi się z rolnictwa. To zaś prowadzi do sporów o wykorzystanie ziemi, np. czy powinna być ona przeznaczona na działalność rolniczą, czy na cele mieszkaniowo-rekreacyjne.

Ludność autochtoniczna częściej niż napływowa posiada w gospodarstwie domowym nowoczesny telewizor, ale już nie płatną telewizję. Dość charakterystycznym wskaźnikiem jest posiadanie zmywarki oszczędzającej czas – potrzeba takiego sprzętu jest rzadsza wśród tzw. klas ludowych.

Różnice w posiadaniu wielu sprzętów wynikają z odmiennych sposobów konsumpcji, innych przyzwyczajeń. Dla mieszkańców autochtonicznych są one wyznacznikiem statusu materialnego, podczas gdy dla napływowych nieposiadanie staje się wyznacznikiem indywidualizmu i odmiennego stylu życia.

Ważnym, różnicującym elementem stylu życia jest obecność książek w domu. W grupie respondentów napływowych deklarowano posiadanie większej liczby książek niż w grupie autochtonicznej.

Brak dobrej komunikacji między poszczególnymi grupami nie sprzyja wypracowywaniu kompromisów. Równocześnie zmieniający się sposób produkcji rolnej, m.in. oznaczający zwiększanie monokultur, w tym wzrastająca wielkość stad hodowanych zwierząt, powoduje liczne konflikty.

W rozwiązywaniu tych problemów nie pomagają powszechne braki planów zagospodarowania przestrzennego, które zwiększają chaotyczność napływu mieszkańców na podmiejskie obszary wiejskie i powodują wypadanie ziemi rolniczej z produkcji rolnej. Ma to również wpływ na pogarszanie się sytuacji środowiskowo-klimatycznej.

Wieś a zmiany klimatu

Ruta Śpiewak zauważa w swoim opracowaniu także inny, dość zaskakujący wydawałoby się problem. Otóż rolnictwo w coraz większym stopniu przyczynia się do pogłębiania się katastrofy klimatycznej. W Unii Europejskiej rolnictwo odpowiada bezpośrednio za 13,5 proc. emisji gazów cieplarnianych, a kolejnych 18,3 proc. powstaje na skutek wylesiania, często wynikającego z ekspansji terenów rolnych. Zagrożenia płyną z niezrównoważonej uprawy roli, nieodpowiedzialnego leśnictwa i zanieczyszczenia środowiska. Ale to działa jak system naczyń połączonych. Ocieplanie się klimatu zagraża z kolei rolnictwu i bezpieczeństwu żywnościowemu, wpływa na zmniejszenie plonowania, choroby roślin i zwierząt gospodarskich. Produkcja rolna staje się droższa.

Problemem jest też fakt, że niewielka część Polski została objęta planami zagospodarowania przestrzennego – w 2022 r. wskaźnik utrzymywał się na poziomie 31,4 proc. powierzchni kraju. Oznacza to, że niezwykle trudno jest zarządzać ziemią rolniczą i realizować funkcje rolniczo-środowiskowe, ponieważ istnieje duża presja na odralnianie ziemi i przekazywanie jej na cele mieszkaniowo-przemysłowe.

Jak powstrzymać negatywne procesy?

Zdaniem autorów raportu PAN „Monitoring rozwoju obszarów wiejskich”, niezbędne są działania w nurcie „polityki wrażliwej terytorialnie”. Inne są potrzeby stagnujących tradycyjnych drobnych rodzinnych gospodarstw rolnych na Podlasiu, inne starzejących się wielkopowierzchniowych gospodarstw w woj. zachodniopomorskim, a jeszcze inne gmin w opolskim, gdzie emigracja młodych niweczy osiągnięty w poprzednich dekadach postęp w rozwoju funkcji pozarolniczych. Ponadto kluczowe jest zapewnienie gminom minimalnego finansowania ze środków budżetu państwa, co przeciwdziałałoby ograniczaniu oferty edukacyjnej, transportowej i kulturowej małych ośrodków.

Tchnięcie nowego życia w polską wieś nie będzie zadaniem łatwym, gdyż oprócz zapewnienia stabilnego finansowania oraz zagwarantowania długoterminowego wsparcia kluczowe jest zatrzymanie, a w perspektywie odwrócenie niekorzystnych trendów migracyjnych. W tym celu niezbędne będzie zbudowanie zaufania dla całego projektu, aby osoby rozważające powrót na wieś miały poczucie, że jest to plan na dekady, a nie na jedną kadencję.

(Tekst ukazał się w „Głosie Gmin Wiejskich” listopad 2023/Fot. Pixabay)













Reklama

Pogoda

pogoda

Ankieta

Brak przeprowadzanych ankiet.