'
Temat dniaPowstanie tymczasowy most na Wiśle w Świniarach Bezpieczeństwo publiczneAkcja krwiodawstwa w Mikluszowicach 12 lipca Bezpieczeństwo publiczneW Jodłówce powstanie rondo
Powiat BocheńskiNowy dyrektor DPS

SIEDŹ W KĄCIE!Drukuj



Na taki oto obcesowo brzmiący nakaz przetłumaczyłam sobie powszechne dziś hasło ZOSTAŃ W DOMU.

"Siedź w kącie, znajdą cię" – mówiły dawniej mamy dorastającym córkom, które różnymi sposobami usiłowały zwrócić na siebie uwagę rówieśników: koleżanek głównie w celu wzbudzenia zazdrości, a kolegów - wiadomo. Zgodnie z tym starym porzekadłem porządna dziewczyna powinna być wzorem skromności, wdzięki ciała zakrywać odpowiednią sukienką, na chłopca najwyżej nieśmiało zerkać spod przymkniętych powiek, łatwo się rumienić. Takie cechy niechybnie doceni wartościowy młodzieniec, może nawet królewicz, w koronie? Wieki musiały upłynąć, żeby mamusie zauważyły nieskuteczność owej taktyki i przestawiły się na aprobatę, a niekiedy wręcz zachęcanie swoich latorośli do opuszczania przysłowiowych kątów i umiejętnego prezentowania walorów darowanych przez naturę. Stara wskazówka życiowa z czasem przybrała formę bliższą brzmieniu "wyłaź z kąta, jeśli chcesz, żeby cię ktoś zauważył". No cóż, pokoleniom przełomu ostatnich stuleci przyszło żyć w realiach twardej konkurencji, walki o lepsze miejsce na drabinie społecznej.


Ale oto niespodziewanie niemodne przysłowie po niewielkiej modyfikacji nabrało nowego znaczenia. Wystarczyło małe "nie", żeby zyskało moc powstrzymywania ludzi od wychodzenia za progi swych mieszkań. "SIEDŹ W KĄCIE, NIE ZNAJDĄ CIĘ" Kto ma nie znaleźć? Oczywiście te "twory zbudowane z kwasów nukleinowych, mające osłonki białkowe, wielkości 15-30 milimikronów, replikujące się tylko w żywych komórkach", aktualnie koronowane, chociaż nie z królewskich rodów. Niewidoczne nawet przez przeciętnej mocy mikroskop, lecz w strachu przed nimi posłusznie zalecenie ZOSTAŃ W DOMU spełniamy. W jakim stopniu chroni nas to od infekcji, a w jakim jedynie ogranicza swobodę, pewnie każdy odpowiedziałby inaczej, bo każdy inaczej to odczuwa.


Również ja, uważająca się za zdyscyplinowaną, praworządną i dbającą o zdrowie obywatelkę, pilnowana na dodatek przez domowego Anioła Stróża, siadłam więc w tym kącie, podobnie jak wiele mnie podobnych starowin, wystraszonych pogróżkami, jakoby koronawirus uwziął się właśnie na nas. Te hiobowe wieści nasunęły mi nawet podejrzenie, że oto Natura znalazła sposób na uporczywe, nie zawsze słuszne i logiczne starania ludzi o przedłużanie życia. To jednak temat na inne rozważania, a doraźnie trzeba było znaleźć sposoby bezbolesnego przystosowania się do sytuacji, co zresztą okazało się wcale nie takie trudne. Nie będę wyliczać własnych metod urozmaicania sobie życia - jeżeli ktoś łaknie podpowiedzi w tej materii, znajdzie ich bez liku choćby w różnych mediach. Fakt, szkoda tradycyjnie obchodzonej Wielkanocy, szkoda bezpośrednich kontaktów z bliskimi. Przykro, że rozkwitającą przyrodę mogłam obserwować głównie z pewnej odległości, a tu nie wiadomo kiedy wonne kiście bzu zbrunatniały, udekorowany świecznikami kwiatów kasztanowiec sypie coraz obficiej białymi płatkami, złociste główki mleczy dawno przekształciły się w zwiewne dmuchawce, zdążyły zakwitnąć akacje, zaś pobliska wisienka zdążyła się obsypać zielonymi kulkami owoców. Gdzieś tam w oddali pogwizdują kosy – może to para, którą z bólem serca musiałam zniechęcić do budowy gniazda na moim balkonie. Szkoda, że wiele zjawisk, jakim rok temu mogłam się przyglądać z bliska, dokonało/dokonuje/dokona się poza zasięgiem moich bezpośrednich obserwacji. Trudno, ZOSTAŃ W DOMU, SIEDŹ W KĄCIE , tako rzecze satrapa, nie-miłościwie nam panujący koronawirus.


Przedstawiłam się powyżej jako praworządna, itd., obywatelka, ale przecież należę także do narodu niepokornego, skłonnego do samowoli, dla którego nakazy są po to, żeby je omijać. Zatem i we mnie zakiełkowała -słabiutka, bo słabiutka, ale zawsze- iskra buntu i kusić do wychynięcia nosa za próg mieszkania, ba!, za płot ogrodzenia! Tak oto z rozkosznym poczuciem przeżywania ryzykownej przygody, spróbowałam, uzbrojona we własnoręcznie uszytą maseczkę tudzież lateksowe rękawice, wychodzić na osiedlowe eskapady sto metrów w lewo, sto w prawo, obserwować kilkutygodniowe zmiany, zerkać na równie zamaskowanych bliźnich. Chcąc się poczuć bliższą rycerskiego etosu naszych przodków, przymierzyłam też przyłbicę (o zgrozo, tylko plastikową!), okazała się jednak niezbyt twarzowa (maseczka przynajmniej zakrywa mankamenty urody!). Jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc i mnie kusiły coraz śmielsze przedsięwzięcia. Usprawiedliwiając się sercowymi perypetiami (jedynie zdrowotnymi!), zaczęłam zsuwać maskę poniżej nosa, zwłaszcza gdy w pobliżu nie było nikogo. Do tramwaju wprawdzie nie wsiadłam, ale na otwartym stoisku coś niecoś kupiłam. Podekscytowana zaś ogólnopolską awanturą, wywołaną w efekcie wizyty znanej wszystkim osoby na równie znanej nekropolii, zdobyłam się na odwagę i wyruszyłam na pobliski cmentarz. Niestety, nikt się tym nie zainteresował, nikt mnie nie sfotografował, żaden przystojny strażnik miejski nie wlepił mi mandatu. Pozostało zatem realizować kolejny odcinek serialu ZOSTAŃ W DOMU, wypełniwszy wcześniej zalecenia sanitarnych instrukcji, czyli:

to i owo umyć wodą z mydłem,
to i owo przetrzeć alkoholem o odpowiedniej mocy,
to i owo przeprać w wodzie powyżej 60°,
to i owo wreszcie wystawić na balkonową kwarantannę, czyli odprawić cały ceremoniał na rzecz niewidzialnego, perfidnego demona, który -wyobrażam sobie- z satysfakcją chichocze patrząc na miotających się w bezsilności przestraszonych panów (?) stworzenia.

Na szczęście kolejne czynności nie są już zbyt odległe od przedpandemicznego życia. Trzeba coś zjeść sięgając do zapasów zgromadzonych "na wszelki wypadek", może doenergetyzować się kilkoma mililitrami nalewki, którą producentka-ofiarodawczyni opatrzyła prowokacyjną dedykacją "Na zdrowie! Na pohybel wirusowi!" i może wreszcie zabrać się do pożytecznej pracy, na przykład do pisania? (Co, jak widać, uczyniłam.)

Z optymistycznymi pozdrowieniami Maria Teresa


(Foto_pixabay)

Komentarze

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Nick:




Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

Reklama

Pogoda

pogoda

Ankieta

Brak przeprowadzanych ankiet.