'
Temat dniaGminne obchody 100 rocznicy w Grobli Bezpieczeństwo publiczneZaproszenie do udziału w akcji krwiodawstwa Bezpieczeństwo publiczneW Dziewinie odsłonięto obelisk z okazji 100 lecia niepodległości
KulturaJESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA

Burze, pioruny, tęcze...Drukuj



Dostałam esemesa. Niestety (a może stety?), nie z miłosnym wyznaniem ani z powiadomieniem, że wygrałam milion. Instytucja zaszyfrowana inicjałami RCB ostrzega mnie w trybie alertowym przed możliwością gwałtownych burz, silnego wiatru, deszczu z gradem. Każe mi nie opuszczać domu, zabezpieczyć dobytek, śledzić komunikaty pogodowe. Hm, przyjęłam wszystko do wiadomości, aczkolwiek z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony "nawiedziło" mnie uznanie, może nawet wdzięczność dla Władzy, że tak dba o bezpieczeństwo swoich poddanych, z drugiej – lekka irytacja, że traktuje się mnie jak małolata, niewiedzącego na jakim świecie żyje. Słucham prognoz w radiu, oglądam tv, przede wszystkim zaś mam oczy i uszy otwarte na zjawiska przyrody. No i mam też długoletnie doświadczenie życiowe, które podpowiada, że upały na ogół kończą się falą burz, a te z kolei niosą ze sobą wiatr, czasem łamiący drzewa i zrywający dachy. Pioruny wzniecają pożary i porażają (czasem śmiertelnie) pechowców, lubią też złośliwie zniszczyć sprzęt elektroniczny i elektryczny. Czy mając tę wiedzę zapominam o wyciągnięciu z kontaktów wszelkich możliwych wtyczek, usunięciu czego się da spod zasięgu żywiołów, pozamykaniu okien? Retoryczne pytanie. A opuszczanie mieszkania? – no cóż, mimo wszelkich ostrzeżeń "czasami człowiek musi, inaczej się udusi".


Trochę marudzę (wątpliwy przywilej starości) skądinąd wiedząc, że młodsze pokolenia bez dokładnych instrukcji "z góry", nierzadko potrafią zachować się mało odpowiedzialnie, ściągając nieszczęście na swój (i nie tylko) grzbiet.


Jednak burze to żadna nowość; towarzyszą człowiekowi od zawsze i chyba zawsze niosły ze sobą szkody i strach. Chociaż... Istnieje przecież teoria, że człowiek dzięki piorunom oswoił ogień, odkrył ciepło "na życzenie", poznał smak pieczonych potraw. Zaś na całkiem już wysokich szczeblach rozwoju ludzkiego intelektu, stały się burze źródłem psychologicznych doznań, poetyckiego natchnienia tudzież kopalnią tematów dla różnorakiej twórczości artystycznej. Mamy tego liczne dowody, także w literaturze polskiej.


Sięgnijmy na przykład po naszą epopeję narodową, "Pana Tadeusza". W latach szkolnych nakaz wyuczenia się na pamięć jej fragmentu opisującego burzę, traktowaliśmy jak dopust Boży. Dopiero po latach niejeden z nas dostrzegł i docenił niezaprzeczalne piękno Mickiewiczowych metafor, porównań, epitetów. Bo jak nie podziwiać takiego obrazu:

Nagle wichry zwarły się, porwały się w poły
Borykają się, kręcą świszczącymi koły (-)
Pryskają łóz gałęzie, lecą traw przekosy
Na wiatr, jako garściami wyrywane włosy,
Zmieszane z kędziorami snopów; wiatry wyją,
Upadają na rolę, tarzają się, ryją,
Rwą skiby, robią otwór wichrowi trzeciemu,
Który wydarł się z roli jak słup czarnoziemu,
Wznosi się, jak ruchoma piramida toczy,
Łbem grunt wierci, z nóg piasek sypie gwiazdom w oczy,
Co krok wszerz wydyma się, roztwiera ku górze
I ogromną swą trąbą otrębuje burzę...

O, taki "wstęp do burzy" oglądaliśmy w dzieciństwie nieraz, zwłaszcza jeżeli niespodziewane załamanie pogody przyłapało nas choćby z krowami na pastwisku. Gnało się wtedy czym prędzej ku domowi – nie wiadomo, kto bardziej był wystraszony: krowa czy pasterz? Błyski wśród czarnych chmur wywoływały odruchowe żegnanie się i wzywanie na ratunek wszelkich Mocy Niebieskich. Dobrze, jeżeli udało się dopaść domowych progów przed drugą fazą tego wybryku natury, którą Wieszcz opisał tak:


.
..A już deszcz wciąż pluszczy,
Jak z sita, w gęstych kroplach; wtem rykły pioruny,
Krople zlały się razem; to jak proste struny
Długim warkoczem wiążą niebiosa do ziemi,
To jak z wiader buchają warstwami całemi.
Już zakryły się całkiem niebiosa i ziemia,
Noc je z burzą od nocy czarniejszą zaciemia.
Czasem widnokrąg pęka od końca do końca
I anioł burzy na kształt niezmiernego słońca
Rozświeci twarz, i znowu okryty całunem,
Uciekł w niebo i drzwi chmur zatrzasnął piorunem (-)
Znowu wzmaga się burza,ulewa nawalna,
I ciemność gruba, gęsta, prawie dotykalna....


Nie znaczy to jednak, że w domowych ścianach zaznawało się poczucia całkowitego bezpieczeństwa. Niepokój dorosłych o dobytek, strach przed możliwym pożarem (wszak budynki w większości kryte były strzechą), obawa o plony, zwłaszcza gdy zbliżały się zbiory, oczywiście udzielały się i dzieciom. A co biedny człowiek mógł przeciwstawić nieokiełznanym siłom natury? Jeżeli w miarę skromnych możliwości zdążył jako tako zabezpieczyć swoją sadybę, żywy i martwy inwentarz, pozostało zapalić poświęconą gromnicę (ochraniała od gromów!), klęknąć przed świętym obrazem i odmawiać litanię. No i starać się nie patrzeć w okno, by nie ściągać piorunów.

Na szczęście, jak pamiętam, te burze na ogół były krótkotrwałe. Po jakimś czasie pokazywało się słońce, nieraz z odległych już ciemnych chmur uśmiechała się tęcza. Starsi wychodzili sprawdzać skutki całej awantury, a dzieciarnia szukała co okazalszych kałuż, aby taplać w nich bose stopy. Kwiatki w przydomowych ogródkach prostowały zmaltretowane łodyżki, jaskółki opuszczały zaciszne obory, kury wybiegały na mokre podwórze szukając dżdżownic, lubiących po deszczu wyłazić spod ziemi. No i powoli wszystko wracało do normy. Chyba, że pogoda rozkaprysiła się na dłuższy czas – wtedy trzeba było częściej sięgać po gromnice. Tak czy owak do przewidywań musiały wystarczyć metody tradycyjne, oparte na wielowiekowym doświadczeniu, oraz wiara w opiekę Boską. O ostrzeżeniach za pośrednictwem państwowych aniołów stróżów nikomu się nie śniło, tak jak dzisiaj nikomu się chyba nie śni o skutecznych sposobach zatrzymywania klęsk żywiołowych. Dobrze by było, ale z drugiej strony o ileż uboższe we wrażenia byłoby życie. Niezrozumiałe na przykład stałyby się pojęcia typu burza włosów, burza uczuć, piorunujące spojrzenie .

A wracając do esemesa. Zaczyna się niespokojny okres przedwyborczy. Ciekawe, czy będziemy otrzymywać ostrzeżenia przed nieuniknionymi zjawiskami tego okresu? Czy pioruny wzajemnych oskarżeń, błyskawice złośliwostek i huragany pretensji będą spadały znienacka na dotychczasowych i kandydujących włodarzy, a przy okazji także na Bogu ducha winnych szarych wyborców? W razie potrzeby proponuję następujacy tekst:


Uwaga! Ostrzega się zwolenników partii IKS przed gwałtownymi atakami ze strony zwolenników partii IGREK. Mogą one przybrać postać chmury oskarżeń, błyskawicy kpin i bolesnych docinków, huraganu podejrzeń i insynuacji. Zaleca się zachowanie daleko posuniętej ostrożności w kontaktach z niepewnym elementem, pilnowanie sekretów własnej polityki. Wskazane są parasole chroniące przed opluwaniem.

Może się jednak mylę, może kampania będzie tak kulturalna, że aż nudna? Póki co pozostaje życzyć sobie i innym (co niniejszym czynię) spokojnej końcówki lata, szczęśliwych zbiorów tego, co wbrew niesprzyjającej przyrodzie zdołało wyrosnąć na polach, w sadach i ogrodach.

"Znów minął lata jeden dzień, słoneczny jeszcze i zielony,
Lecz nieuchwytne wiatru tony jesienną już próbują dla nas pieśń..." (z piosenki)

Kończę, zmuszona przez dobiegające od zachodu pomruki grzmotów – chyba idzie kolejna burza. Nie otrzymałam nowego ostrzeżenia, mimo to wyłączam komputer.

Z pozdrowieniami Maria Teresa

(foto_PIXABAY)

Zdjęcia

  • mt_180818_burza_t1.jpg
  • mt_180818_tecza_t1.jpg

Komentarze

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Nick:




Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?