'
Temat dniaPolicyjny pościg i zatrzymany nietrzeźwy kierowca KulturaUczniowie szkoły muzycznej wystąpią charytatywnie w bocheńskiej Bibliotece KulturaSpektakl teatralny w Świniarach pt. Lech, Czech i Rus
Bezpieczeństwo publicznePodzielili się najcenniejszym darem

Grobla, której już nie maDrukuj



Osadnictwo plemion zawsze inicjowało rodzenie zalążków rzemiosła. Stabilizacja życia określonej grupy osadników, niejako wymuszała do konstruowania narzędzi, które sporządzali członkowie plemienia na własny użytek.

W Polsce początki rzemiosła sięgają czasów wczesno – piastowskich. Wtedy zaczęły się wyodrębniać grupy specjalizujące w wytwarzaniu konkretnych rzeczy i produktów w zakresie: kowalstwa, garbarstwa, szewstwa, krawiectwa, piekarnictwa, łowiectwa i innych. Początkowo wytwarzano na potrzeby rodzinne oraz najbliższych sąsiadów. Z czasem zaczęto wrabiać na rzecz feudałów i społeczeństwa.
Ludność opanowując uprawę ziemi, zaczęła produkować żywność, zbierać plony i magazynować. Uprawa ziemi wymusiła rozwój gospodarki leśnej, która stała się nie tylko pozyskiwaniem materiałów budowlanych, ale również powiększania obszarów uprawnych.
Do najstarszych rzemiosł należało: hutnictwo, garncarstwo, tkactwo, szewstwo, krawiectwo. W wieku XI – XIII rzemiosło oddzieliło się od pracy na roli.

A jak było w naszej Grobli i u naszych sąsiadów?

W ślad za rozwojem naszej plemiennej nadwiślańskiej społeczności, następowało organizowanie się osadników. Członkowie grupy, którzy mając pewne predyspozycje specjalizowali się w określonych pracach, posługując się narzędziami - bardziej lub mniej złożonymi w swojej budowie. Życie we wspólnocie wymuszało niejako formowania się określonej organizacji bytowania.
Niewątpliwie jako pierwsi pojawiają się woje, których zadaniem była ochrona danej społeczność przed atakami z zewnątrz. Oczywiście grupa ta siłą rzeczy wyłania spośród członków drużyny swojego wodza, który stawał się przywódcą plemienia, a w dalszej kolejności obejmował przywództwo zjednoczonych grup plemiennych. Przykładem takiego stanu wśród plemion zwanych Wiślanami był Książe Wiślan.
Drużyna wojów z przywódcą na czele wymagała od reszty osadników aby ich żywiła i świadczyła niezbędne usługi. Stąd w osadzie pojawiają się grupy wykonujące określone prace, takie jak: rybołówstwo, myślistwo, bartnictwo, budownictwo itp.

W zapisach : „Lustracja województwa krakowskiego” z roku 1564 jest notatka, że: „In villa Grobla 1 rybak , który z trochu role, rzeki i jezior płacił czynsze pro Anno fl. 4/24 (rocznie), ale pan starosta dał o nim sprawę, że już sczedł na zdrowiu, a k. temu rola jego się zawaliła (w) Wiśle i z domem, przeto nie płaci”. Również w tym samym dokumencie mówi się o czterech kmieciach małorolnych, którzy dorabiają, - posługują w puszczy psami myśliwskimi w czasie polowań królewskich.

Po tych zawodach pozostała tylko lokalna nazwa tzw. Psarka w okolicach Ispiny, oraz przedmioty w „Skarbie grobelskim” (Muzeum Narodowym dz. Numizmatyczny w Krakowie). Otóż między tysiącem:: monet, ozdób skroniowych, - znalezionych przez rolnika w Grobli podczas prac polowych, jest kilka cylindrycznych i jajowatych ciężarków rybackich, którymi być może posługiwał się nasz pechowy rybak.. Również ostatnio na terenie szkoły znaleziono przyrząd związany z naprawą lub sporządzaniem sieci rybackich., - w czasie prac archeologicznych. (www.grobla.net).

Przyjmując, że Gród grobelski był wzniesiony z beli drewnianych, jak również istniała przeprawa mostowa na Wiśle oraz budowano domy z materiałów pozyskanych z puszczy, musiała być grupa parająca się tymi pracami.
.
Meandrująca Wisła również była powodem, że w Grobli część mieszkańców trudniła się melioracją. Zresztą sama nazwa naszej wsi: Grobla, - właśnie wywodzi się i ma rodowód w regulacji naszej rzeki, która pokrywała meandrami całe zlewisko. Lud grobelski buduje różnego rodzaju wałki i robi przekopy, aby sprowadzić wody do jednego nurtu. Na pewno wykonywały tę pracę zespoły, które specjalizowały się w pracach ziemnych, wykonując swoje dzieło solidnie i ze znajomością rzeczy, skoro owe budowle przez kilka wieków oparły się kapryśnej Wiśle. Nasze pokolenie rozkopuje te piękne ziemne pomniki, a szkoda.

Kupcy przemierzający szlaki handlowe: wschód – zachód i na południe, a także braciszkowie z klasztoru hebdowskiego, nauczyli osadników uprawiać ziemię i pozyskiwać plony. Życie wymusiło, aby zebrany plon zabezpieczyć i spożytkować. W dalszej kolejności, uprawa ziemi wymagała specjalistycznych narzędzi.
Wszystko to ma odbicie w rozwoju naszej grobelskiej społeczności. Do przechowywania plonów z uprawy ziemi w III i IV fazie wczesnego średniowiecza rozpoznano w Grobli nad Wisłą JAMY (na Skale).. Są to budowle ziemne o kształcie owalnym lub prostokątne, których boki mieszczą się w granicach 2 metrów.
Do przerobu zboża były żarna i stępy. Pierwotne żarna wymagały dużego wysiłku. We wsi pojawia się człowiek z urządzeniem do mielenia zboża, w którym wykorzystywano nurt Wisły do napędu kamieni.
W „Acta Officjalatus Craciviensis”, jest zapis, że: „Maciej, prorektor opata brzeskiego jest winien 6 gr młynarzowi z Grobli i zobowiązał się do spłacenia długu” Ów młynarz z Grobli miał młyn wodny i świadczył usługi dla innych. Młyn wodny stanowił b. duży postęp w sposobie obróbki zboża.
Cóż to było, - w czasach wczesnego średniowiecza?.
Zastępował ówczesne prymitywne żarna domowe, wymagające dużego wysiłku człowieka. Sercem młyna wodnego było koło wodne, które przekazywały energię wodną nurtu rzeki do napędzania kamieni żarn, zabudowanych na zakotwiczonych tratwach.
Niestety myśl ta nie mogła w naszej rzeczywistości dalej rozwijać się, z powodu kaprysów Wisły, jej zmiennych poziomów, wezbrań i rozlewisk.

Mieszkańcy Grobli, aż do końca XX wieku pozyskiwali mąkę do wypieku chleba z żaren, które były na wyposażeniu niemal każdego gospodarstwa.
.
Grobla oddalona, a nawet odcięta od rozwijającego się „świata”, ze względu na, meandrującą Wisłę, jej częste stany powodziowe, trudne warunki życia, nie sprzyjały rozwojowi dużych gospodarstw czy rozwijanie rzemiosła. Wzrastała jako społeczność zamknięta, samowystarczalna. Rozwija się przemysł domowy, który osiągając pewien pułap rozwojowy, przetwarza surowce w tym samym gospodarstwie, które je wytworzyło: zboże, skóry, plastry wosku pszczelego, nabiał itp.

Rolnictwo, młynarstwo, rybołówstwo, pszczelarstwo, budownictwo, kowalstwo, szewstwo, krawiectwo, kołodziejstwo, wikliniarstwo, hodowla, pozostała na poziomie chałupnictwa, bez nadziei i możliwości w owym czasie na rozwój O charakterze rzemiosła rzemiosła. Może warunki warsztatu rzemieślniczego spełniali: kowale, krawcy i szewcy.

W XX wieku, a nawet wcześniej po wsi rozlegał się donośny, śpiewający głos - kupca z okolic Jasła, który oferował „smarowidło” - do maszyn i wozów jak również wszystkie produkty pochodne z ropy naftowej.
Inny sprzedawca jadąc swoim wozem, donośnym głosem nawoływał do kupna wapna nie gaszonego, które w Grobli było towarem poszukiwanym, - ze względu na bielenie wapnem pomieszczeń domowych.
Również, Żyd jechał przez wieś wozem naładowanym garnkami i innym sprzętem gospodarskim, oznajmiając, że skupuje między inny skórki królicze w zamian za garnuszki i garnki.

Tak było, kiedy jako chłopiec dorastałem w naszej Grobli.

Będąc w odwiedzinach, znów usłyszałem rozlegający się głos kupca, który oferował różnego rodzaju towary, zgromadzone na półkach straganu zainstalowanego na samochodzie., a wśród nich chleb w kilku gatunkach.

A ja pamiętam, że kiedyś w każdym grobelskim domu był specjalny piec do wypieku chleba. Posiadał duży trzon (prostokątny) z okapem, w którym zwykle mieściło się do sześciu bochenków chleba. Oczywiście na wyposażeniu pieca była drewniana łopata oraz słomiana miotła do czyszczenia trzonu. W piecu palono drewnem (liściastym), nagrzewając trzon do określonej temperatury (temperaturę wnętrza pieca odczytywano na podstawie koloru ścianek wnętrza pieca. Piękna sprawa). W piecu tym wypiekano chleb gospodarski, który zresztą był podstawowym składnikiem wyżywienia obok ziemniaków i pokarmów mlecznych..

Ale co to był za chleb!?! – Był to bochen o kształcie owalnym, kilku kilogramowy, z pachnącą, brązową, popękaną skórką - o smaku lekko kwaśnym, wypieczony w piecu chlebowym - nagrzanym drzewem liściastym. Był to chleb gospodarski, z ciasta wyrobionego z „mąki żarnowej”, z żyta, które wyrosło na niwie grobelskiej, doprawione solą kamienną z kopalni bocheńskiej. Ciasto wyrobione w dzieży, według receptury babć, a może prababć, kto wie może jeszcze z dalszej przeszłości, ale na pewno według receptury, która wyrastała przez pokolenia.

Chcąc upiec taki gospodarski chleb, najpierw pozyskane ziarno z łanów nadwiślańskich należało przerobić na mąkę. Od wieków urządzeniem do mielenia zboża były żarna, znane od dawien dawna. w naszej wiosce, były na wyposażeniu każdego niemal gospodarstwa lub wspólne dla kilku sąsiadów.

Urządzenie to było nawet „prześladowane” przez Niemców w czasie okupacji naszego kraju i musiały pracować ( w tym okresie) w konspiracji.

Żarna w okresie okupacji niemieckiej były konfiskowane. Gospodarze wbrew nakazowi oddawania kamieni, po prostu wykonywali z betonu podróbki kamieni, które przekazywali do punktu składowania. Zboże mielono na żarnach ukrytych i przeważnie w porze nocnej.Za posiadanie tego urządzenia, groziła kara.

Upieczenie chleba gospodarskiego było podstawową umiejętnością każdej gospodyni. Młodsze pokolenia przejmowały naukę wypiekania chleba od swoich matek i babć.
Recepta na dobry chleb, chociaż nigdzie nie zapisana, przechodziła z pokolenia na pokolenie, - na swojej drodze lekko ulepszana nowinkami z tej dziedziny.

Grobla mojego dzieciństwa i lat chłopięcych, z którą pożegnałem się aby zapuścić korzenie na „nowej glebie”, to: ziemia Wiślan, nazywana Galicją, na której lud nadwiślański mocno „zakorzeniony” w swojej „małej ojczyźnie”, wegetujący na swoich małych ojcowiznach, przywiązany i zachowujący swoją tożsamość, trwał i nadal trwa. Dzięki pamięci, która tworzy tożsamość, my przejmujemy i dalej przekazujemy. Przez to historia nasza jest długa i szlachetna, która powinniśmy poznać.
Położenie wsi na terenie zalewowym, brakiem rozwiniętej komunikacji, zdala od centrów miejskich, nie pozwoliły gospodarzom, młodzieży, nadążać w swoim rozwoju za postępem w kraju. Jedyną możliwością, która mogła poprawiać sytuację rozwojową w długim przedziale czasu była emigracja na saksy i za ocean. Młodzież, z konieczności zadawalała się wiedzą zdobytą w szkole podstawowej, zresztą mającej duże tradycje. Statek wiślany do Krakowa, poczta i lekarz w Uściu Solnym, odległość 3 mil do najbliższego centrum miejskiego i oświatowego, to zapora, która hamowała rozwój naszego regionu, nie pozwalając na dalsze kroki. Takie instytucje, jak: port przeładunkowy kopalni soli na Wiśle, poczta i połączenie telefoniczne, droga powiatowa do Bochni tzw. „Cesarka”, itp. nie dawały szansy na regionalny rozwój ponad określony poziom. .
Pomimo to, mieszkańcy w Grobli żyli i w miarę byli zadowoleni ze swego losu, który sobie wypracowywali.
Wieś jako osada w pewnym stopniu musiała trwać jako samowystarczalna. Potrzeby mieszkańców zabezpieczali: krawcy, szewcy, budowlańcy, kowale, handlowcy, grodzący płoty wiklinowe, pokrywający domy strzechą, „baby” – zastępujące prace akuszerek, znawcy od chorób itp., którzy dorabiali do swoich małych gospodarstw. Każdy gospodarz czy zagrodnik stawał się „rzemieślnikiem”, wytwarzającym dobra na potrzeby własne lub sąsiadów.

Na Kłosinie świadczyły bardzo ważne usługi dwie kuźnie: Utraty i Nosalskiego. Również Bożek naprawiał narzędzia rolnicze.. U Szczygła na Cialapówce, Plaszowskiego na Ostrówku, jak również u Urysia, męska połowa Groblan szyła sobie ubrania.
Panie sprawiały kreacje u krawcowych, do których należały Kojscarzowa, Podsiadłowa , Puchałowa.
A specem od strzech był Klasa i Smoleń. Oj były to „dzieła na grobelskich chałupach, z pięknymi jeżami na narożach.
A szlachetnym materiałem z rosnących dębów i lip tacy specjaliści jak Derela, Dymurski, Puchała - wytwarzali rękodzieła nie tylko użyteczne..
Mrukot,, Wilkosz to szewcy. Niezbędne towary można było zakupić w sklepach u: Szczygłowej, Knoblocha, Urysia i Stattera, Rybskiego, Antysa i Klasy.
Pisaniem podań i pism do urzędów oraz doradztwem z zakresu spraw gruntowych i nie tylko - posługiwał Szczygieł i Osika.

Ogólnospołeczne posługi takie; ochrona wałów - należała do wałowego, którym był Plaszowski, a nad drogami, ich konserwacją czuwał Lany. Przez Wisłę przewozili na łodziach: Marcyn, Rybski, Krawiec, Tabor.
Nad bezpieczeństwem mieszkańców i domostw czuwała Ochotnicza Straż Pożarna, której przewodzili :Styczeń, Antys, Klasa.
Orkiestra, zespoły od sprawiania „jasełek” ćwiczyły i prezentowały przedstawienia na deskach w remizie strażackiej.

Ale najważniejsza była parafia, z piękną świątynią. Tu wierni z ze Świniar, Ispiny i Krzykówki, z Grobli i Trawnik, a także z Drwini i Zielonej spieszyli na modlitwę. Do kościoła w niedzielę, - ścieżkami i drogami podążali młodzi i starsi, - pieszo i na bryczkach.

Odzyskanie wolności, po II wojnie światowej sprawiło, że kraj ograbiony i leżący niemal w gruzach, potrzebował wszelakiej pomocy. Poszarpane ośrodki przemysłowe, ogołocone z kadry technicznej, konieczność odbudowy zdemolowanych zakładów, zdziesiątkowana oświata, sprawiły, że mieszkańcy Grobli ruszyli szeroką ławą poza swoją „małą ojczyznę”, pokonując próg niemożności rozwojowej na jaki byli narażeni nasi przodkowie. W szkołach średnich i zawodowych, a później na wyższych uczelniach, jak również na stanowiskach w zakładach pracy znaleźli się ludzie z metryką wystawioną przez parafię w Grobli Młodzież i fachowcy z różnej branży pracują i są fachowcami w zakładach Niepołomic, Bochni, Krakowa i innych. Wielu założyło własne przedsiębiorstwa i warsztaty, w których świadczą usługi .
Muszę podkreślić, że z pewnej grobelskiej rodziny wyszło 4 inżynierów różnej specjalności, 3 nauczycielki po studiach pedagogicznych, dwóch ze średnią i zawodową szkołą.
Jakkolwiek wielu, a nawet bardzo wielu, z metryką grobelską pozakładało swoje gniazda w różnych częściach kraju i za granicą, w sercach swoich zachowuje pamięć skąd jest ich ród. Może ta pamięć nie jest porównywalna z pamięcią komputerową, ale zachowana jest w sercach wyrażających wdzięczność za to, ze tym kim jesteśmy mają udział inni, niezależnie, czy pielęgnujemy ojcowiznę, podejmujemy decyzje w zarządzaniu i produkcji, czy pomagamy innym, - ratując ich zdrowie, czy też przekazujemy tajniki wiedzy młodszym pokoleniom.
Chociaż nie ma już charakterystycznych domów naszych ojców. Domów - z beli z puszczy Niepołomickiej, układanych na zrąb, z powałą i strzechą, stanowiącą piękny czterospadowy dach Poznikały chaty ludzi biednych, żyjących z małych areałów. Na polach nie widać większych grup - pracujących mieszkańców przy pracach wiosennych, czy przy żniwach obsługiwanych przez kosiarzy albo pracujących przy kopaniu ziemniaków. Ulicami nie przemieszczają się wozy z zaprzęgiem końskim. W niedzielę nie widać parafian podążających na msze niedzielne, - pieszo czy powożonych bryczkami grobelskimi, ale podążają samochodami. Nasza świątynia jest nadal wypełniona wiernymi podczas nabożeństw.
Nie ma chleba gospodarskiego o oryginalnym smaku.. Chleb upieczony w danym domu, różnił się od wypieku innej gospodyni: smakiem, kształtem, kruchością skórki, pulchnością, barwą itp. Chleb ten obok wymienionych walorów zachowywał nie tylko przez dłuższy czas swoje jakość, przede wszystkim świeżość i kruchość. Spożywany z gospodarskim masłem, popijany maślanką, każdemu smakował. Pozostała tylko receptura, zachowana przez gospodynie, a nasza osada Groblą nazywana, po części się wyludniła, a dla niektórych stała się noclegownią i miejscem wypoczynku po pracy w okolicznych warsztatach i fabrykach.

Starsze mieszkanki w Grobli pamiętają, że::
.. - Ciasto wyrabiano w dzieżach na zakwasie, który sporządzano z resztek ciasta z poprzedniego wypieku. Tak zwany rozczyn, czyli zakwaś składał się z resztek ciasta z poprzedniego wypieku , rozpuszczonego w letniej wodzie, z częścią mąki przygotowanej (zmielonej w żarnach) do wypieku. Tak przygotowany rozczyn dojrzewał przez cała noc Z reszty mąki i rozczynu wyrabiano ciasto, które przez pewien czas dojrzewać (rosło), zanim zostało przełożone do koszyczków, - zwanych słomiankami, - które zresztą wyrabiano we wsi, gdzie dalej dojrzewało. W międzyczasie nagrzewano piec, w którym jak wspomniałem palono drwa (dłuższe niż do pieca kuchennego). Gdy upłynął czas dojrzewania ciasta, a piec osiągnął przewidzianą temperaturę, uformowane na łopacie bochenki chleba układano w piecu chlebowym, gdzie się wypiekały. Przed włożeniem do pieca bochenki, smarowano wodą lub białkiem jajka lub też posypywano kminkiem.
Czas wypieku mierzono zegarem lub za pomocą kulki z ciasta chlebowego zanurzonego w szklance z wodą i ustawionej na obrzeżu okapu pieca


Z oczywistych względów w opisie mogą zdarzyć się nieścisłości., A wypełnienie braków , mile będzie widziane w komentarzu.

Grobla, której już niema, ale pozostały pamięć i tradycje

Emil z Gliwic





(foto_domena_publiczna)

Komentarze

#1 | Wiślanka dnia 23 październik 2017 11:46
Jako pamiętająca jeszcze to i owo z "Grobli, której już nie ma" uzupełnię te wiadomości taką oto ciekawostką. Był jeszcze jeden spec od poszywania dachów słomą, nazywał się Węgiel. Lubił się popisywać swoją sprawnością, a może po prostu oszczędzał czas i siły, dlatego nie schodził z drabiny, tylko przemieszczał się skacząc razem z nią na pożądaną odległość. Niestety, takie "sztuczki" skończyły się dla pana W. upadkiem, w wyniku którego stał się niezdolnym do uprawiania swojego zawodu. I jeszcze coś o przewoźnikach. Ten Marcyn (chyba Marcyk?), to zapewne Marzec, mający swój punkt w Trawnikach, naprzeciwko Hebdowa. Rybski w czasie okupacji pomagał "podziemiu" na tyle skutecznie, że zasłużył na status kombatanta.
A przy okazji - uznanie dla Autora za wytrwałe gromadzenie materiałów dotyczących naszego miejsca na Ziemi.

Dodaj komentarz

Nick:




Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

Reklama

Pogoda

pogoda

Czarne na białym...

Ankieta

Ankieta testowa

Tak

Nie

Nie mam zdania